Ktoś mu przeszkadza. W sąsiedniej loży siedzi pan, młody jeszcze, ale ma siwe włosy. Sam jeden, czarno ubrany. Bogaty. W krawacie szpilka z wielkim brylantem.

Patrzy na Kajtusia smutnymi oczami.

Już ktoś kiedyś patrzał tak na niego.

Kto?

Babcia.

Kajtuś poruszył się niespokojnie na swoim fotelu. Wstał.

„Chcę mieć skrzypce. Chcę mieć skrzypce”.

Palce drżą. Serce bije. Czuje Kajtuś dziwne ciepło w rękach i w sercu. Serce bije. Skrzypce grzeją. Palce drżą.

Zaczyna grać. Cicho — cicho. Razem: tam Grey na estradzie, tu Kajtuś w swej loży.

— Czy pozwalasz? — pytają się nieśmiało skrzypce Kajtusine.