Udaje się albo nie — tak właśnie, jak było z początku.

Trzeba jeszcze zaczekać...

Doczekał się.

Milioner wyjechał, bo w dalekiej kopalni robotnicy zagrozili strajkiem.

Kajtusiowi udało się wyjść samemu z parku. Szybko zmieszał się z tłumem ludzi. Wsiadł w tramwaj. A gdy przekonał się, że nikt go nie pilnuje, zmienił twarz i ubranie i podążył do portu.

Na wielkiej białej tablicy wypisane są dnie i godziny, kiedy wyruszają okręty. Kajtuś czyta. Zaczepił go młody pan:

— Te, chłopak. Czego tu szukasz?

— Szukam roboty.

— Daj dolara, to cię zaprowadzę, gdzie trzeba.

Kajtuś wręczył mu pięć dolarów; nie otrzymał reszty.