„Żyję, jestem zdrów i cały”.
Jak się wydostać? Część wagonu, gdzie były drzwi, połamana.
Kajtuś wspina się ku oknu, które teraz jest jakby w suficie.
Jęki i wołania o pomoc coraz głośniejsze. Aż stało się to najgorsze: pożar.
Byłby spłonął żywcem, ale wagon oderwał się i spadł z nasypu, w ścianie utworzył się wyłom.
Już ma Kajtuś opuścić nieszczęśliwy pociąg, gdy nagle usłyszał błaganie:
— Antoś, ratuj!
Kto go tu zna, kto wołał po imieniu?
— Ratuj! Powiem ci wszystko.
Jego towarzysz jęczy, zgnieciony przez dwie deski wagonu.