Ale mama żąda odpowiedzi.

— Ach, mówię przecież. Skaleczyłem się. Uderzyłem.

— Powiedz, Antoś, prawdę.

— No, pociąg się wykoleił. Nie czytała mama w gazecie?

— Jaki pociąg? Co ty wygadujesz?

— Nie warto o tym mówić. O której ojciec wróci? Znów będziemy razem. Tak przykro, gdy was nie widzę.

— Myślałby kto... Któż cię goni, że w domu chwili nie usiedzisz?

— Co słychać nowego?

— Tyle się tylko zmieniło, że rano gotowałam kawę, a teraz zupę.

Bo mama ani wie, że rano wyszedł do szkoły sobowtór, a teraz wrócił do domu Kajtuś prawdziwy.