Na próżno Kajtuś stara się zatrzymać.

Na próżno żąda i rozkazuje.

Nie mają siły jego rozkazy i chęci, a z bladych warg wybiegają martwe wyrazy.

Świst w uszach, zamęt w głowie, a przed oczami prostokąty pól i lasów, nieznane wioski i miasta, i obce wody i ogrody.

Aż do sprzeciwu znikła odwaga i ochota. Niemocen143 walczyć.

Wicher go niesie.

Jest jak kropla fali morskiej, jak piórko rzucone potęgą żywiołu.

Łyka powietrze, ostre w bolesnym oddechu.

— Niech co chce, będzie.

Ostatnie spojrzenie na wyniosłą górę, na wysoki wał i mur, i baszty nieznanej twierdzy.