Aż spada. Zamknął oczy. Zamroczyła się myśl.

Leży na kamiennej podłodze.

Ciemno i cicho.

Zaduch piwnicy, wilgoci i stęchlizny.

— Jestem uwięziony.

Wstał. Sięgnął ręką. Dotknął niskiego pułapu. Krokami mierzy celę więzienną: wszerz cztery kroki i pięć kroków wzdłuż.

— Kara czy zemsta?... Chcę wiedzieć.

Dwoje oczu świecących, niemrugających, spojrzało na Kajtusia.

Ognista głownia dziewięć razy obiegła głowę Kajtusia.

Znów noc czarna.