A on:

— No, tak... ale to co innego.

Potem śnił mu się Kajtuś. Chłopiec bał się w nocy.

Nie mogąc zmienić, wykreśliłem to wszystko, co mu się śniło. I znów przeczytałem.

Powiedział:

— Już teraz dobrze...

Wypił Kajtuś do ostatniej kropli napój orzeźwiający: rękę ułożył na kamieniu, oparł się twarzą i zasnął.

Pierwsze ciche godziny niewoli.

Obudził się.

Ciemność.