— Pamiętasz? Stałeś raz przed sklepem, przed księgarnią. Obok stali: chłopiec i dziewczynka. Też patrzą i mówią: „O jaka ładna książka”. A dziewczynka: „Wejdź i spytaj się, ile kosztuje”. A chłopiec: „Kiedy się wstydzę”. Ona: „Wejdź”. On: „I tak nie kupię; mamy tylko dwadzieścia groszy”. Pamiętasz: dogoniłeś i dałeś, i różę czarodziejską swojej pani w szkole...
— Skąd wiesz?
— Krasnoludki wszędzie się kręcą i widzą, opowiadają.
— No tak. Ale inne były moje dary, nie takie jak twoje. Dam i myślę: „Niech się dziwią szczeniaki”.
Nie skończyli rozmowy — czarodziej i wróżka. Rozległ się dzwon.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
— Precz stąd — powiedział. — Za miesiąc księżycowy przyjdziecie tu na sąd. Znacie naszą przysięgę. Zamieniam was w psy. Precz!