Zaczarowani w psy — Psia niedola i poniewierka — Powrót Zosi do domu — Skarga i łzy pani — Prawo z roku 1233
Nie myślał Kajtuś, że tajemnicza moc czarodziejska może go opuścić. Oto przyszło i przeszło, jak sen i o dziwnym śnie wspomnienie.
Wtedy żal mu było władzy, bo jakże zostać znów zwyczajnym uczniem szkolnym i synem stolarza? Ale czasem chciał nawet, bo męczyło go życie niespokojne.
Myślał Kajtuś, że zabić go mogą nieznani wrogowie. Żal mu było rodziców i życia.
Ale takiej kary i zemsty, i poniżenia nie przewidywał.
Kiedy twarz zmieniał albo znikał nagle i był tylko ręką, głową i tułowiem, bardzo dziwnie mu było. Ja czy nie ja? Kiedy zamienił się w mysz i gołębia, nie było czasu się zastanawiać. Groziło niebezpieczeństwo, więc ucieka i — znów będzie człowiekiem.
Straszna to była chwila, gdy odrzuceni daleko od twierdzy czarodziejów padli czterema łapami na szosę.
Spojrzał Antoś na siebie i Zosię i zawył przeciągle.
— Nie płacz, Antoś — usłyszał łagodny głos Zosi.
Długa chwila milczenia. Aż mówi Zosia: