Zwęszył znajomy zapach. Spojrzał. Ach tak — przywlókł się do swej szkoły.

Usiadł w bramie przeciwległego domu, złożył głowę na łapach i patrzy w okno.

Czeka. Psie życie nauczyło go cierpliwości.

Czeka na dobrą panią.

Czeka. Drzemie. Ten go pogładzi, ten potrąci. Ktoś przemówi łagodnie, cmoknie albo burknie, że psisko miejsce zajmuje i przeszkadza.

Czeka na dobrą panią — aż wyszła.

Kajtuś za nią krok w krok.

Obejrzała się. Przystanął. Idzie dalej. Pani weszła do sklepu. Kajtuś został i czeka.

Zauważyła go naprawdę — dopiero przy drzwiach swojego mieszkania.

Co teraz będzie? Kajtuś przestał oddychać; czuje, jak serce bije; ma gwiazdy przed oczami. Czuje ciepło i zimno na przemian.