— Idź precz!

— Może wściekły?

Wyszedł.

Stróż go przepędził z podwórka.

Dokąd pójdzie? Po co wracał?

— Jaki ten świat wielki. Tyle na nim miast i wsi, i ludzi i zwierząt. A każdy ma jakiś dom i schron, i jakieś serce życzliwe.

Nie wróci do Zosi. Wstyd mu. Zresztą sił brak, by rozpocząć wędrówkę od nowa.

Idzie Kajtuś, a sam nie wie, dokąd i po co.

Wspomina starca z wiązką drzewa na plecach, wspomina pastucha i ucznia, który go karmił w wagonie, i dziewczynę, i leśniczego. Wspomina tych, którzy pomogli, i tych, co krzywdzili.

Westchnął.