— Grubą lachę i skoczył przez płotek.
— I w łeb pijaka.
— A co? Nie miał bronić dziecka?
— Pijak się zemścił — przypomina Kajtuś.
— Zemścił się. Znał jakiś sekret, że szczury nam naprowadził. Dużej szkody nie zrobiły, bo i dziadek miał swoje sposoby. Tylko jeden został — wielkie takie szczurzysko.
— Był taki duży jak kot?
— Tyle nie. Ale nie można go było złapać, tego szczura.
„Pewnie zaczarowany” — pomyślał Kajtuś, ale nic nie mówi.
— Dziadek zwabił tego szczura do kuchni. Jest. Dobrze. Zamknął wszystkie drzwi i szuka. Nie ma. I tu, i tam, i tu, i tam. Nie ma i nie ma.
— Schował się pod schodek.