— Nie pod schodek wcale. Nieuważnie słuchałeś. Owszem, był schodek z kuchni do sieni. Dziadek odwalił ten schodek siekierą, ale szczura nie ma. No, przypomnij sobie, Antosiu.

— Wiem. W kieszeni fartucha się schował.

— I to nie. Wisiał w kącie fartuch. Ale szczur powiesił się zębami, tak skoczył i wisiał na zębach, w płótno się wgryzł. No już.

— Babciu, jeszcze o beczce do wody deszczowej.

— I co ciekawego? Że w beczce znalazłam ropuchę?

— A pożar, babciu?

— Nie, nie. Już późno. Ojciec będzie się gniewał.

— No to o kurach, które się niosły w drewutni.

— Nie. Śpiący jesteś. Ziewasz.

— Wcale mi się spać nie chce.