Gdyby Kajtuś umiał czytać, mama byłaby zdrowa.
Trzeba tylko wyszukać w książce dobre lekarstwo.
Zna już Kajtuś cztery litery. Umie pisać jedynkę i czwórkę.
Spróbuję!
Kiedy Kajtuś był mały, ojciec mu dawał gazetę.
— Masz, czytaj.
Kajtuś patrzy na gazetę i plecie, co mu ślina do ust przyniesie:
— Etle, fetle, metle.
Nie rozumie, co znaczy „czytać”.
A wszyscy się śmieją.