Kajtuś czerwony zacisnął zęby. Stoi — czeka.

Zostali we dwoje.

— Dziękuję ci, Antosiu — mówi pani.

— Dlaczego mnie drażnią? Dlaczego przeszkodzili?

— Zastanów się. Jesteś rozumny człowiek.

Zdziwił się: „Człowiek?”.

A pani mówi:

— Ty chciałeś słuchać po dzwonku, a oni nie. Mieli prawo nie chcieć. A ty nie przeszkadzasz nigdy? Nie trzeba być takim porywczym.

Powiedziała pani: „porywczy”, nie: „złośnik”. Dziadek też był porywczy.

Pani wyszła.