Pani się uśmiechnęła.

— Dlaczego to cię tak zajmuje?

— Bo on jest, proszę pani, Kajtuś i kurzy jak stary.

— Bo on chce być czarodziejem.

Zerwał się Kajtuś.

Przyskoczył. Zamierzył się. Będzie awantura.

Nie!

Pani zmarszczyła brwi. Tak jakoś dziwnie spojrzała.

I tylko:

— Antoś, proszę cię! Zostań! Wyjdźcie wszyscy z klasy.