I zaraz pan się pyta:

— Gdzie pióro? Przed chwilą leżało.

Chłopcy i pan szukają.

— Nie ma. Kto zabrał?

— Nie ja... I nie ja.

Tymczasem dzwonek. Pan wychodzi, a pióro leży na stole jakby nigdy nic.

Drugi czar.

Pan pisze na tablicy. A Kajtuś: „Niech się kreda zamieni w mydło”.

Chce pan pisać dalej — nie może. Ogląda kredę. Zły, mruczy coś pod nosem.

— Co się stało? — dziwi się klasa. — Co takiego? Czego pan chce?