— Nie uważasz.

I już ci przykro. Zaraz patrzysz, czy tak sobie tylko powiedział i zapomni, czy już się gniewa.

A Łatek będzie mnie lubił, więc jak źle jaką sztukę zrobi — no, powiem mu, że źle, ale zaraz pogłaszczę, a on zamerda ogonkiem i będzie się starał.

Nie będę drażnił, nawet na żarty, żeby go nie przyuczać do złości. Bo to dziwne, dlaczego przyjemnie drażnić psa, żeby szczekał. I ja wczoraj kota postraszyłem. I przypomniałem sobie, i wstyd mi się zrobiło. I co ja od niego chciałem? A jemu pewnie też serce mocno ze strachu biło. I czy koty naprawdę są fałszywe, bo może tylko tak mówią?

A pani mówi:

— Czytaj dalej.

Niby ja.

A ja ani wiem co, bo nawet książki nie otworzyłem.

Stoję jak głupi. Oczy wytrzeszczyłem. I żal mi i Łatka, i siebie.

A Wiśniewski mówi: