Gdybym powiedział na co, toby dał. A może powiedzieć?

A on:

— Napożyczałem już, a nikt mi nie oddaje. Idź do Franka: już miesiąc winien mi dwadzieścia pięć groszy.

A Franek nikomu nie oddaje, więc się skrzywiłem, ale nie mam rady.

Szukam, ale znaleźć nie mogę. Bo gdzie? W takim tłoku?

A Bączkiewicz nawet dobry, nie lubi odmawiać. Tylko ciekawy: wszystko lubi wiedzieć. I sam mnie zaczepia:

— Co, dał?

— Nie wiem, gdzie jest.

Pomyślał trochę i mówi:

— Powiedz, po co ci?