Że jeden bogatszy, a drugi biedniejszy, i bogatszy może, co chce, kupować — to głupstwo. Wolność ważniejsza od bogactwa.

No, bo jeśli się wie, rodzice naprawdę nie mają, jeszcze się ich więcej kocha tą żałością. Kto będzie się gniewał, że ojciec nie ma roboty albo mało zarabia? Ale jak na niepotrzebne rzeczy wydaje, a dziecku poskąpi, o sobie tylko myśli, a dziecku żałuje — tu już trudno, tu i ksiądz nie pomoże. Bo dlaczego ojciec Mundka na wódkę wydaje i jeszcze awantury wyrabia?

Żal mi Mundka i żal mi Łatka białego, że się przez niego tyle namartwiłem, a teraz inny zabiera.

— Możesz mi nie oddawać tych dziesięciu groszy — mówi Bączkiewicz.

A ja:

— Bez łaski. Może jutro ci jeszcze oddam.

A on:

— Jak masz być zły, możesz go nie dawać.

Ja:

— Chodź, piesiunio, pożegnamy się.