Bo jak tu jedni tacy mieszkali, co mąż nie chciał jej czego dać, to narobiła krzyku na całe podwórko.
A on tylko mówi:
— No, cicho już, bo wstyd robisz mnie i sobie.
A ona:
— Właśnie chcę ci wstydu narobić! Niech ludzie wiedzą, niech się cały dom zleci! Niech policja przyjdzie, niech pogotowie przyjedzie, niech w kurierze napiszą!
Ona się pewnie z maleńkości przyzwyczaiła. Bo tak robią małe. Drze się, a dorosłym nie chce się dowiedzieć, jak naprawdę było, tylko chcą, żeby cicho. I dopiero:
„Ona mała, powinieneś ustąpić”.
Dorosłym ustępuj i malcom jeszcze także.
Dorosły da klapsa, nie zawsze sprawiedliwie, ale jak brat uderzy, zaraz się litują i biorą pod opiekę.
Zrobiłem sobie wiatraczek. Pół dnia się mordowałem.