— Daj.

Zaczyna mi wyrywać.

— Odejdź, bo dostaniesz!

A ona:

— Daj, daj!

A mama co?

— Zrobisz sobie drugi.

Zrobię albo nie zrobię. I niech poprosi, poczeka, a nie wyrywa i:

— Maaaamooooo!

Ledwo się człowiek wstrzymuje w tej złości. A ona chce nawet, żeby uderzyć, bo wtedy już na pewno poleci na skargę. I masz awanturę: