— Taki brat! Taki duży (chłop?).

Niby moja wina.

Jak wygodnie — jestem mały, jak wygodnie — tom73 duży.

Albo znów.

Już nie tylko za to odpowiadam, co sam zrobię, ale i za nią.

„Ty ją nauczyłeś. Ty jej pokazałeś. Od ciebie słyszała. Twój przykład”.

Czy ja kazałem po sobie małpować? Jeżeli daję zły przykład, niech za mną nie łazi, niech do mnie nie mówi, niech się ze mną nie bawi.

Aleeee! Właśnie mam się z nią bawić. I to jak?

„Ubierz palto, bo i ona też zechce bez palta. Nie dostaniesz piwa albo kiełbasy, bo i ona będzie chciała. Idź spać, bo sama nie pójdzie”.

Tak ci obrzydzą to małe dziecko, że nie chcesz mieć z nim nic do czynienia. Ale nie: musisz iść się bawić.