No dobrze.
Są zabawy, gdzie mały może się przydać. Ono też może coś robić. Ale niech słucha, niech zabawy nie psuje, niech rozumie, że nie może tego wszystkiego co my.
I mówi mu się:
— Usiądź tu, będziesz to i to.
A ono nie chce. Chce latać. A przecież ja odpowiadam, jak się przewróci i guza nabije albo podrze. No i plącze się przecie i przeszkadza.
Dla dorosłych dziecko — wszystko jedno, czy ma pięć lat, czy dziesięć. Jak wygodnie — to nie ma różnicy.
— Dzieci, idźcie się bawić.
A jak wygodnie, to jesteś starszy i masz być opiekunem, i ustępować, i dobry przykład dawać.
Sami sieją waśń między rodzeństwem i dlatego nie może być zgody. Dlatego staramy się unikać małego i wtedy tylko się zbliżyć, kiedy bardzo się nudzi albo chce od młodszego wypętać74.
Bo i my nie bez winy. Dużo jest między nami oszukaństwa. Niech tylko ma coś mały, zaraz znajdzie się przyjaciel, co sprobuje75 wymanić76. Niby się bawi, aż dostanie, co chce, a potem ani spojrzy. A mały dumny, że go proszą, albo się wstydzi upomnieć, żeby oddał.