A najwięcej gniewa, jeżeli była przyjemna zabawa i potem trzeba w strachu do domu, a tu zaczyna się awantura dopiero. Niechby choć zaczekali do jutra.
Bo się nawet myśli:
„Już nigdy, już wcale nie chcę się bawić. Już mi i zabawy zbrzydły, i wszystko”.
Wyrzeka się człowiek całej radości.
Więc pędzę do domu, a mama tylko powiedziała:
— Ładne zaraz!
Czekam: może się mama zapyta, gdzie się paliło. Ale mama wyszła.
Znów zasiadam do lekcji, a Irena podchodzi:
— Gdzie ty byłeś?
Mówię „odejdź”, bo przeczytałem zadanie i nie bardzo wiem, jak robić. A ona stoi.