— Na jaki tydzień może.
Jedzie się tam w nocy koleją. Nigdy jeszcze w nocy koleją nie jeździłem.
— Chciałabym — mówi — zawsze mieszkać w Warszawie.
— A ja bym wolał w Wilnie.
Tylko tak sobie powiedziałem, że niby Wilno też ładne miasto.
I zaczęła wyliczać, jakie ulice, a ja wyliczałem ulice w Warszawie. Potem pomniki i pamiątki różne.
— Przyjedź kiedy, to ci wszystko pokażę.
Tak głupio powiedziałem:
— Dobrze.
Niby, że ode mnie zależy.