Ja:
— Wilno też.
Marychna się pyta:
— Byłeś w Wilnie?
— Nie, tylko pani nam w szkole opowiadała.
Ona mówi mi: „ty”, a ja nie wiem, jak mówić. U dorosłych jest porządek: nieznajomi mówią „pan”, „pani”, i koniec. A my, dzieci, nigdy nie wiemy. Jednemu mówi się: „ty”, drugiemu: „niech”, czasem „kawaler” albo „panienka”. Już sam nie wiem. Wiele mamy z tym wstydu, kłopotu i niepokoju. Trzeba się jakoś wywijać i mówić ani tak, ani tak.
Ona — Marychna — tylko tak przyjechała do Warszawy i znów wróci do Wilna. Będzie może tydzień.
— Czy na długo przyjechała?
— Kto?
— No, ta pani, ciocia — mama z Marychną?