Mam przecie ojca, mamę, Irenkę.
Zapomniałem jeszcze, żeśmy na tej pożegnalnej wizycie zdmuchiwali kółeczko ze stołu. Bo leżało takie kółeczko, od zegarka czy czego. I Marychna powiedziała:
— Kto mocniej dmucha?
No i ona w jedną stronę dmuchała, a ja w drugą.
Irence też pozwoliliśmy parę razy.
Szare dni
Już druga czapka zginęła chłopakowi.
Była awantura.
Najwięcej w drugim oddziele103. Giną tam książki i zeszyty.
Miała być rewizja.