— Pewnie, że będę.

Odchodzę. Co będę z nim gadał? I tak nie zrozumie.

Bo niby ludzie mówią ze sobą, a każdy inaczej czuje. Dlatego się porozumieć nie mogą.

Już tylko jeden Mundek mi został.

Już z nim ciągle razem.

Rano się spotykamy i razem idziemy do szkoły.

Podczas przerwy razem.

I razem wracamy.

Jeden on tylko mi został.

A może grzech tak myśleć?