Smutek, że nie może być dobrze.

— No, trudno — mówiłem, kiedy byłem duży.

A teraz nie chcę. Nie chcę, żeby tak było.

I nie ufam, że szkoła poradzi. Bo dorośli niby nas poprawiają, poprawiają — i nic nie wychodzi: jątrzą tylko więcej.

Czapka się nie znalazła. Mają wszyscy zapłacić. Więc trzeba w domu powiedzieć. A w domu na szkołę napadną:

„Złodziejska szkoła”.

Albo:

„Co robią nauczyciele, dlaczego nie pilnują?”

Znów niesprawiedliwie, bo co szkoła winna? Przecież panie nie mogą wszystkiego pilnować.

A najsmutniejsze, że jeden może narobić wszystkim tyle przykrości i niepokoju.