Bo Mundek czeka na mnie, bo palta znaleźć nie mogę. Szukamy:

A woźny zaraz:

— Czego wy tu myszkujecie?

Mówię:

— Nie myszkujemy, tylko mi palto gdzieś przewiesili.

— Czego nie powiesiłeś, tego nie masz — mówi woźny.

— Przecie bez palta nie przyszedłem.

A on:

— Kto was tam wie.

A potem: