— Nie zacząłeś jeszcze? — pyta się pani.

— Myślę, jak zacząć.

A pani od rysunków ma jasne włosy i miły uśmiech. Spojrzała mi w oczy i powiada:

— No, myśl sobie, może co ładnego wymyślisz.

I sam nie wiem dlaczego, ale powiedziałem:

— Narysuję szkołę, jaka była dawniej.

— A ty skąd wiesz, jaka była?

— Ojciec mi opowiadał.

Musiałem skłamać przecież.

— Dobrze — mówi pani — to będzie bardzo ciekawe.