— Wyjeżdżaj, po co tu wlazłeś?
— Czy tu jest globus?
— Czego ci się zachciało?
I wypycha mnie. A ja się spieszę, a on pcha. Odszarpnąłem się i mówię:
— Pan kierownik się pyta.
A drugi nie słyszał i wrzeszczy:
— Jeszcze tu jesteś! Wynoś się, szczeniaku, pókiś cały!
Już sam nie wiem, co robić. Krzyczę znów:
— Pan kierownik!...
— Co pan kierownik?