— Powtórz.

Co?

— Stań w kącie. Nie uważasz.

Wlokę się w stronę kąta.

— Prędzej.

Ktoś się roześmiał. Często w klasie ktoś się tak roześmieje, nie wiadomo czemu. I bywa, że za nim wszyscy.

Nogi bolą. Nie bolą, ale załamują się. Dziwne. Starczyłoby sił na gonitwę, sanki, łyżwy. A teraz — nie zła wola, nie upór, nie lenistwo, nie psotne szkolne „na złość”, ale szczere, uczciwe, rzetelne, bolesne „nie mogę”. Jakby kto wziął w rękę i złamał — jak patyk.

Surowa kara — w kącie. Jestem słaby, męczyło mnie siedzenie w ławce. Oparłem się, nie mogłem równo. Teraz muszę stać.

Pocieszam się:

— Lepiej w kącie. Jeśli zaczną dokazywać, nie poniosę wspólnej odpowiedzialności.