Niech wybiorą sami.
Czasem boją się szczerze powiedzieć, bo zacznie się czepiać, przezywać, dokuczać... Już nawet lepiej:
— Nie będę się bawił.
Domyślą się sami — to dobrze, a nie — to nie.
Ale przykro.
Na podwórku dzikusów się zna, ale tu całej szkoły znać nie można, więc się częściej przykrość przytrafi. I czasu nie ma, żeby się umówić.
Więc jak ktoś pierwszy zabawę pokaże i się spodoba, zaraz wszyscy za nim. On jakby dał hasło. A przyznać trzeba, że wariaci — bo ich wariatami nazywamy — dobre mają pomysły, tylko zrobić nie umią49.
Owszem, i my najeżdżaliśmy jeden na drugiego, niby że się tramwaj spotkał z samochodem albo zderzyły się dwa aeroplany. Ale dwa i tylko bokiem.
Więc gonimy się i uciekamy, a jak jaka wariacka trójka chce najechać, usuwamy się i przystajemy.
— Odejdźcie, nie chcemy!