Mama odpowiedziała:

— Dla żartów te panie tak robią.

Mama cieszyła się, że do szesnastego roku życia uchroniła biel konwalii — Zdzisia, opowiedziała z tryumfem o owym wypadku dwunastu ciociom, i nazajutrz jedna z cioć wzięła Zdzisia w nagrodę na operetkę i sama wieczorem odstawiła go aż do mieszkania do samego przedpokoju.

Zdziś bardzo wiele czytał, ale wielu rzeczy wcale nie rozumiał, więc czytanie zepsuć go nie mogło.

Zdziś sześć razy dziennie jadał mięso, bo był blady, mimo spacerów z mamą albo guwernerem90. Zdziś mówił po francusku jak Coquelin91, deklamował jak Kotarbiński92, grał na skrzypcach jak Barcewicz93, tańczył jak Krzesińska94, a ułożenie i ruchy przypominały Ludwika XIV95 zupełnie...

I ja mam jeszcze wierzyć w wychowanie, gdy dowiedziałem się od zupełnie wiarogodnej96 osoby, że Zdziś, mający dziś lat dwadzieścia sześć, przegrał w klubie w karty bardzo znaczną sumę, sfałszował podpis ojca, zdefraudował powierzoną mu sumę i drapnął nie wiadomo gdzie, w dodatku podobno nie sam?

— Nie — nigdy, przenigdy!...

Służba domowa

Wychodząc z założenia, że służba domowa pism nie prenumeruje, że byt pisma naszego opiera się na życzliwości ku nam pań i panów, tych ostatnich będę miał wyłącznie na uwadze w niniejszym traktacie społecznym, co ani dziwić, ani tym bardziej oburzać nikogo nie powinno.

A więc: