Gdy zaś dnia dziesiątego po ukazaniu się pierwszej wiadomości z Londynu jeden z zabiegliwszych138 dziennikarzy wykrył wypadkiem, że i w Warszawie od dni siedemnastu rodzą się sami chłopcy, wiadomość stała się wypadkiem dnia.

Śmiechu było dużo. Humoryści, wierszykarze, kupleciści, rysownicy — w ciągu kilku dni tak wyzyskiwali komiczną stronę sprawy, że stała się wreszcie bardzo nudną, jakkolwiek nie przestawała bawić szerokich mas ludności.

Rozeszła się nawet pogłoska, że pewien marny aktor, natomiast lichy komediopisarz, pisze komedię na wiadomy temat. Powodzenie było zapewnione.

Brakło dokładnych wiadomości, jak sprawa się przedstawia w miastach, gdzie niemieckie pisma — dostawcy naszych prywatnych depesz — nie mają korespondentów. Jednakże „klęska chłopięca dotknęła Rzym, New York, Kopenhagę, Madryt i wiele innych miast”.

Fakt ten nie ulegał wątpliwości.

Wtedy właśnie, kiedy Morozowicz139 zbierał zasłużone oklaski za śpiewkę: „Nie ma kobiet”, ilustrowaną najwspanialszymi ruchami, ściśle do treści słów zastosowanymi — wtedy właśnie w Berlinie ukazało się pierwsze dwutomowe dzieło naukowe, napisane zbiorowymi siłami stu czterdziestu uczonych, a dążące do wyświetlenia zawiłego zjawiska.

Szereg najsprzeczniejszych, już nie tylko teorii i dowodzeń naukowych, ale nawet danych faktycznych, dziwaczność wywodów i chwiejność poglądów — wszystko to przekonywało, że uczeni przyłapani zostali znienacka, że sami jasno sprawy sobie zdać jeszcze nie mogą z niebywałego w dziejach ludzkości — wypadku.

Anglicy znacznym nakładem gotówki wysłali dwadzieścia naukowych komisji do różnych części świata, by zbierać dane co do „jakości” urodzeń w najbardziej zapadłych kątach globu.

Francuzi wyasygnowali dwa miliony franków dla matki, która pierwsza wyda na świat dziecko płci żeńskiej.

Po dwóch miesiącach, które ostatecznie stwierdziły ciągłość i ogólność katastrofy (gdyż za granicą tym mianem zaczęto nazywać teraz wypadek), zaniepokojenie wzrosło bardzo silnie. Przekonano się bowiem, że i wśród zwierząt zjawisko to występuje w całej rozciągłości.