Poruszyłem się niecierpliwie.
— Źle ci?... No proszę... Papa nie daje tyle, ileby synuś chciał, co?
— Myli się stryj; papa daje mi więcej, niż chcę — odparł.
— Więc może jakaś sprawa sercowa?... Zakochałeś się?
— Nie zakochałem się; nie zgadł stryj.
— Powiedz, nie obawiaj się... Jeżeli ci nie pomogę, to w każdym razie — nie zaszkodzę.
— Ależ nie: nie zakochałem się i nie zakocham nigdy i w nikim.
— Ho, ho. Aż tak? Może jesteś chory?
— Najzdrowszy w świecie.
— Więc może się nudzisz tylko?