Tak brzmiała ostatnia jego skarga na zwierzchników.
— Ależ pan będzie żył — próbowałem go zapewnić.
Machnął ręką.
— E, nie, panie, śmierć — to jest śmierć.
I umarł.
Mój sen
I stało się, że nadszedł miesiąc wrzesień.
I stało się, te ubyło dnia godzin dwie i minut czterdzieści.
I stało się, że powrócili mieszkańcy miast do swych zimowych legowisk...
Powrócili mieszkańcy miast, by jak co roku, zdejmować pokrowce, odprawiać i przyjmować służące, zawiązywać, odnawiać i utrzymywać stosunki, umieszczać dzieci w szkołach i trzepać meble.