Czwarty miesiąc: straciły apetyt.
Piąty miesiąc: blade, oczy napuchnięte od płaczu, zgłupiały do cna.
Pięć razy po siedem rubli równa się trzydzieści pięć rubli...
— Pozwoli pani, że będę siedział przy lekcji i posłucham, czego to pani uczy?...
— Bardzo proszę.
Siadam. Słucham.
— Dzieci, weźcie kajety50. Napiszemy dyktando.
Dzieci biorą kajety i piszą dyktando.
— Zaczynam:
„Babka patrzy przez lupkę na mapkę. Bąk się zląkł i uciekł z łąk. Dziecko się maże, że ojciec każe, aby aptekarze nie byli w barze. Kózka podarła Józce bluzkę. Handel herbatą i haftkami narobił na huśtawce hałasu. Nie wierz, że zwierz mógł spaść z wież. Napij się wódki, mój ty krótki, i siądź do łódki. On wsadził lufkę w mufkę i powiedział mówkę. Powstał krzyk, bo dzieci żądały fig. Kto idzie przez dróżkę, spotka stróżkę i złamie nóżkę”.