Czy nie wszystko jedno? Bo jedno jest pewne: Maciuś nie żyje. Dopóki nie mieliśmy pewności, wszystko było ważne. Każda nowa wiadomość dyktowała wyrazy nadziei albo zwątpienia.

Inna znów gazeta:

Niech spoczywa w spokoju. Zasłużony bojownik, rycerz bez skazy, orzeł i lew pustyni. Świat ten niegościnny pożegnał.

Inna znów:

Król-sierota. Pamiętajmy, że głowa w złotej koronie była głową dziecka-sieroty. Pamiętajmy, że pod purpurowym płaszczem królewskim biło tęsknie serce dziecka-sieroty.

Wybaczono Maciusiowi wszystko. Kiedy jedna z gazet pozwoliła sobie na uwagę, że Maciuś w polityce popełniał czasem błędy, wszyscy rzucili się na redaktora, który przez tydzień bał się wyjść na ulicę i nie chodził do teatru, żeby go nie obili.

W szkołach pozwolono zbierać składki na pomnik Maciusia.

A siedemnaście tysięcy depesz nadeszło do jego stolicy:

Narodowi w żałobie zasyłamy97 wyrazy współczucia.

W nieszczęściu, które spotkało, niech was pocieszy uczucie dumy, że mieliście takiego króla.