— Znów gorączkuje.
— Wezwał Felka do siebie.
Myśleli, że zapomniał o Felku. Potrzebny Maciusiowi spokój. Jak zobaczy Felka, może się zdenerwować. Niech będzie w pobliżu, ale go nie wprowadzać. Może zapomni.
A Maciuś zasnął. A co oczy otworzy — patrzy tak, jakby czekał. Aż się doczekał.
— Czy przyjechała już Klu-Klu?
Tak: wczoraj właśnie. Gdy tylko telegraf bez drutu przyniósł straszną wiadomość, rzuciła Klu-Klu wszystko — i aeroplanem — okrętem — koleją — bez tchu — przybyła do stolicy Maciusia.
Widocznie przeczuł Maciuś, bo głośniej niż przedtem powiedział:
— Zawołajcie Klu-Klu i Felka.
Uklękli przy łóżku Maciusia.
— Felku, nie martw się. Klu-Klu — to moja ostatnia prośba...