W parlamencie dorosłych urządzono walki siłaczów22, a w parlamencie dzieci sztuki magiczne.

Koszary przerobiono na browar, bo ludność ze zmartwienia piła dużo piwa.

Część czarnych dzieci została kominiarzami, a inne służą po cukierniach, żeby gościom podawać gazety i wycierać marmurowe stoliki.

„Od czego tu zacząć? — myśli i myśli Maciuś. — Przecież komuś muszę się przyznać, przecież sam nic nie zrobię.”

Stanął Maciuś przed owocarnią ministra handlu. Nie żeby go bardzo lubił, ale że człowiek praktyczny.

— Wejść czy nie?

Nie wszedł. Wraca do domu.

— Tak bym chciał kupić funt jabłek.

Po raz pierwszy prosi, bo do tej pory tylko odmawiał. Ucieszyli się, dali na jabłka.

— Proszę o pół funta jabłek.