— Przecież nie możemy na to pozwolić.
— A daj mi, wasza królewska mość, spokój, nic nie wiem, idę spać. Do poniedziałku może być koniec świata.
Ale końca świata nie było, tylko znów zasiedli na swoich miejscach i patrzą błagalnie na fajkę Puxa.
— Wasze królewskie mości! Musimy postanowić, co robić, jeżeli nam się uda schwytać Maciusia, i co robić, jeżeli Maciusia nie uda nam się schwytać. Musimy postanowić, co robić, jeżeli pochwycimy Maciusia żywego, i co robić, jeżeli przekonamy się o jego śmierci. Musimy wreszcie postanowić, co robić, jeżeli Maciuś dobrowolnie się zgłosi z zamiarami pokojowymi albo też wystąpi przeciw nam orężnie. Gdzie uciekł Maciuś, nie wiemy. Jeżeli wierzyć temu, co mówi Dormesko, Maciuś uciekł w granicach swego byłego państwa. Ale pułkownik Dormesko może się mylić. Co innego musimy postanowić, jeżeli Maciuś stanie na czele rewolucji w kraju młodego króla, co innego, jeśli się ukaże wśród Murzynów, którzy wypowiedzieli wojnę białym królom. Pamiętać należy, że ze wszystkich czarnych królów jeden tylko Bum-Drum jest obecny, a ze wszystkich żółtych królów jest tu tylko Kita-Kiwa. Wasze królewskie mości, jeszcze nie koniec. Musimy postanowić, co robić, jeśli za Maciusiem pójdą przeciw nam dzieci, co robić, jeśli Maciusiowi uda się zbuntować i dorosłych. Tych dziesięć punktów stawiam pod obrady. Przerywam posiedzenie na pięć minut i zarządzam głosowanie, który z punktów chcecie omówić jako pierwszy dzisiejszego posiedzenia.
Wszyscy zerwali się z miejsc.
— Ależ on nas zamęczy.
— Żywi stąd nie wyjdziemy.
— Czy myśli tu nas trzymać cały rok.
— Ja wyjeżdżam: ciotka mi ciężko zachorowała, muszę jechać.
— A ja muszę jechać, bo mają mi robić operację ślepej kiszki. Doktór35 pozwolił tylko tydzień tu być.