— Moja ciotka zachorowała.
— Dziś wieczór wyjeżdżam. Mam dosyć tego dobrego.
— Maciuś czy król Maciuś, wszystko jedno: niech gada, czego chce.
— Tak, Maciuś...
— Król Maciuś... Niech powie...
— I kończyć nareszcie!
Tak wołają królowie jeden przez drugiego.
Pux kazał dać książkę z protokołem sądu nad Maciusiem i czyta:
— Na stronicy dwunastej zapisano, że stolica odbiera Maciusiowi tron i koronę, ale niżej czytamy dopisek: Z postanowieniem bandy zdrajców i tchórzów47, którzy zaprzedali kraj — nie zgadzam się. Jestem i pozostanę królem Maciusiem Pierwszym. Na stronicy tysiąc czterdziestej trzeciej, dwunasty wiersz od góry, zapisano w protokole, co następuje: Jeden z podpisanych na papierze o zabraniu korony rzucił się na ziemię, objął nogi Maciusia i płacząc wołał: „Królu ukochany, przebacz moją podłą zdradę”. Widzimy więc z protokołu — ciągnął Pux — że ani sam Maciuś, ani nawet ci, którzy go zdradzili, nie przestali uważać Maciusia za króla. A więc król Maciuś Pierwszy Reformator zechce zabrać głos i postawić swoje warunki.
Zrobiło się tak cicho, że słychać było odległy szum morza. Królowie przygotowani są, że Maciuś zażąda bardzo wiele i trzeba się targować. Więc nie miało granic ich zdumienie, gdy Maciuś powiedział: