„Wyrok jest taki: sekretarz stanu skazany na miesiąc aresztu, a jego pomocnik ma być powieszony”.
Skazany zaczął tak głośno płakać i błagać o ratunek, że Maciusiowi żal go się zrobiło.
Zresztą przypomniał sobie Maciuś, jak sam był pod sądem-wojennym, i żyje dlatego tylko, że się pokłócili sędziowie, czy go mają rozstrzelać czy powiesić.
— Waszej królewskiej mości przysługuje prawo łaski. Karę śmierci może wasza królewska mość zamienić na dożywotnie więzienie.
Maciuś napisał na wyroku:
„Zamieniam na dożywotnie więzienie”.
I zgadnijcie, o której poszedł spać Maciuś?
O godzinie trzeciej w nocy.
Nie zdążył jeszcze Maciuś zjeść śniadania, kiedy już przyszedł dziennikarz:
— Chciałem pierwszy przynieść waszej królewskiej mości dzisiejszą gazetę. Myślę, że wasza królewska mość będzie zadowolony.