— A co tam jest nowego?
— Proszę przeczytać.
Na pierwszej stronicy był rysunek taki: Maciuś siedzi na tronie, a tu tysiące dzieci z bukietami klęczy przed tronem. Pod rysunkiem był wiersz, który Maciusia tak sławił, że nazywał go największym królem od stworzenia świata i największym reformatorem. Nazywał go synem słońca i bratem bogów.
Maciusiowi nie podobał się ani rysunek, ani wiersz, ale nie chciał powiedzieć, bo widział, że dziennikarz taki jest dumny.
Na drugiej stronicy była fotografia Felka i artykuł: „pierwszy na świecie minister-dziecko”. I znów chwalono Felka, że taki mądry, dzielny, że jak Maciuś zwyciężył dorosłych królów, tak Felek zwycięży dorosłych ministrów.
— Dorośli nie umieją rządzić — było tam napisane. — Bo oni latać nie umieją ani im się nie chce. Bo oni są starzy, i kości ich bolą.
I tak na całej stronicy.
I to się nie bardzo Maciusiowi podobało, bo po co się chwalić, kiedy jeszcze nie wiadomo, jak będzie. I na starych też nieładnie tak znów napadać. Od czasu, jak Maciuś naprawdę zaczął rządzić, żył z ministrami w zgodzie, chętnie słuchał ich rad i wiele się od nich nauczył.
Ale dalej w gazecie była najciekawsza wiadomość:
„Pożar królewskich lasów”.