— I jeszcze nas bili.

— I zamykali za byle co w komórce.

Znów zaczął się taki krzyk, że trzeba było przerwać na dziesięć minut posiedzenie.

Wyrzucono czterech posłów, którzy najwięcej hałasowali. I dziennikarz w paru słowach wytłomaczył174, że od razu trudno było wszystko zupełnie dobrze urządzić, że na przyszły rok będzie lepiej. I prosił, żeby posłowie mówili, czego chcą.

Znów hałas:

— Ja chcę trzymać gołębie — krzyczy jeden.

— A ja psa.

— Żeby każde dziecko miało zegarek.

— I żeby dzieciom wolno było telefonować.

— I żeby nas nie całowali.