— Proszę mnie połączyć z prywatnym mieszkaniem prezesa ministrów.

— A kto mówi?

— Król.

— Prezesa ministrów nie ma w domu — powiedział prezes ministrów, nie wiedząc, że Maciuś pozna po głosie.

— A przecież pan ze mną rozmawia teraz — mówi Maciuś przez telefon.

— Ach, to wasza królewska mość, ach, przepraszam bardzo. Ale nie mogę przyjść, bo jestem chory, i zaraz położę się do łóżka. Dlatego mówię, że mnie nie ma w domu.

Maciuś odłożył telefon.

— Kłamie — mówi, chodząc po gabinecie wzburzony. — Nie chce przyjść, bo już wie o wszystkim. Nikt mnie już teraz nie będzie szanował, śmiać się ze mnie będą.

Ale lokaj zameldował wizytę Felka i dziennikarza.

— Prosić! — rozkazał Maciuś.