— Przyszedłem zapytać się waszej królewskiej mości, jak mam napisać w gazecie o dzisiejszym posiedzeniu proparu. Można nic o tym nie pisać, ale będą plotki. Więc może napisać, że posiedzenie było burzliwe, że baron fon Rauch podał się do dymisji, to znaczy, że się obraził i nie chciał już być ministrem. Ale król się nie zgodził, i baron fon Rauch zostaje ministrem, i król mu daje order.

— A o mnie co pan napisze?

— Ależ nic. Przecież o takich rzeczach się nie pisze, bo to nieładnie. Najtrudniejsza sprawa, co zrobić z Antkiem. Antek jest posłem, więc nie można mu dać batów. Posłowie mogą się pobić między sobą, ale rząd nie ma prawa im nic robić, bo są nietykalni. Zresztą dostał już od Klu-Klu i może się uspokoi.

Maciuś był bardzo zadowolony, że nie napiszą w gazecie, że Antek się z niego śmiał — i chętnie Antkowi przebaczył.

— Jutro posiedzenie zacznie się o dwunastej.

— To mnie wcale nie obchodzi, bo ja nie przyjdę.

— To źle — powiedział dziennikarz. — Mogą pomyśleć, że wasza królewska mość się boi.

— Więc co robić? Przecież jestem obrażony — mówi Maciuś ze łzami w oczach.

— To przyjdzie delegacja posłów przeprosić waszą królewską mość.

— Dobrze — zgodził się Maciuś.